Tato! Tato! Tato!
by Tata 2
Trzeba zobaczyć, jednak już wiadomo, że serial zapowiada się ciekawie – nie tylko dla tatusiów.
Trzeba zobaczyć, jednak już wiadomo, że serial zapowiada się ciekawie – nie tylko dla tatusiów.
Dzisiaj dzień gier na iPad i iPhone. Jedną z lepszych gier dla maluchów jaką zainstalowaliśmy jest Little Ears od Mobiler. Prosta, funkcjonalna gra, która porządkuje świat dźwięków. Dziecko słucha i dopasowuje odpowiedni obrazek do dźwięku. Prościej się chyba nie da
Naprawdę polecam, dla dzieci w wieku 1+.
Jedyne co mnie zastanawia w tej grze to w jakim celu są dźwięki biesiad rodzinnych, w tym dźwięk stukania kieliszków
Dobre aplikacje dla dzieci, to te które przyciągają je, nie są drastyczne i odpowiadają tradycyjnej zabawie. Jedną z nich jest Zzup. Doskonałe puzzle, które pozwalają w trudnych sytuacjach zastąpić tradycyjne zabawki
Jedyna rzecz, która powoduje zamieszanie, to że dziecko czasami ma problemy z odkopaniem właściwego puzzla spod pozostałych.
Wydawnictwo W.A.B zwykło nam serwować książki nie dla dzieci. Jednak w przypadku opowieści o afrykańskich przygodach Martine trzeba powiedzieć, że mają nosa do promowania tego typu literatury.

“Biała żyrafa” i “Pieśń delfina” to pierwsze opowieści Lauren St John, które ukazały się w Polsce. Już wtedy można było ogrzewać się afrykańskim słońcem w zimnej Polsce. “Ostatni lampart” nie odbiega od tych książek. Jedenastoletnia Martine może cieszyć się towarzystwem Jemmy’ego, swojej ukochanej białej żyrafy. Idylla mogłaby trwać wiecznie, gdyby nie pewne wydarzenia w rezerwacie. Martine musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością, w której brak jest miejsca na empatię dla zwierząt.
“Ostatni lapart” to książka, którą kończy się czytać z żalem. Zaskakujące zwroty akcji, malownicze krajobrazy, drobne nienawiści i przyjaźnie na zawsze. Chciałoby się uciec w te malownicze krainy, które przybliża nam autorka.
Przez cały czas wraz z bohaterką mówimy sobie – trzeba ocalić legendarnego lamparta. To, że w jego kryjówce, gdzieś wysoko na wzgórzach Mapoto, podobno spoczywa skarb króla Ndebele nie jest dla nas ważne. Czytając tę książkę dziecku możemy pokazywać wzorce godne naśladowania, a przy okazji czegoś dziecko nauczyć.
Oczywiście i my będziemy mieli satysfakcję z tej lektury. Gdzie indziej znajdziemy dziewczynę na swojej własnej żyrafie?
“Ostatni lampart’, Lauren St John, W.A.B, 2011.
Odpowiedź na tytułowe pytanie miała się ponoć kryć w książce Be the Coolest Dad on the Block: All of the Tricks, Games, Puzzles and Jokes You Need to Impress Your Kids (and keep them entertained for years to come!). Szanowni Ojcowie – poradzimy sobie bez niej.
Autor nie do końca chyba zdaje sobie sprawę z tego, że tata nie musi obcinać sobie rąk, stawać na głowie czy zwijać się w precelka, by jego dziecko go kochało. Życie to nie film, w którym trzeba rzucić korporacyjne życie, by nasze pociechy były szczęśliwe. Simon Rose jako autor chyba o tym zapomniał.
Mamy więc zabawy przeplatane z prostacką odpowiedzią dziecku na pytanie o seks. Jak udawać psa, małpę i kota poprzedza krótki kurs robienia przeróżnych supełków. Widać, że ktoś chce powiedzieć wiele, jednak nie dba ani o porządek ani o formę tego przekazu.
Czasem zdarzają się ciekawe foteczki – reszta jednak bez rewelacji. Trzeba poszukać innej książki o tatusiach i dla tatusiów, bo z tej niewiele uda się zrobić.
Mimo, że w wieku 9 miesięcy nie pozwalamy Tymkowi siedzieć przed telewizorem, to ulegamy gdy na ekranie pojawia się Maniek Złota Rączka.
Maniek Garcia lubi swoich sąsiadów oraz swoje gadające narzędzia. Wszyscy w mieście znają Mańka, który jak na złotą rączkę przystało naprawia im domy/samochody i wiele innych rzeczy. I choć akcja każdego z odcinków dzieje się w tym samym miejscu pracy mu nie brakuje.
Majsterkowanie to to, co mężczyźni lubią najbardziej, więc nawet wersja kreskówkowa wciąga. Poza tym Maniek uczy nas hiszpańskiego, mówiąc nazwy niektórych przedmiotów w tym języku. I jeszcze Wkrętak, Francuz czy Kombinerka ze swoją bojową piosenką
Niczego więcej nie trzeba.
Nie, żebym miał problem z nad wyraz pobudzonymi synami. Uważam, że taka ich natura i dzieciństwo ma to do siebie, że ma poznawać świat w ruchu, dotykać go, czuć, a nie kontemplować w samotnii
Dlatego uważa, że ADHD dla wielu to dobra wymówka, aby dziecko stłamsić i nie pozwolić mu się rozwijać. Wystarczy tylko chęć i indywidualne podejście do dziecka. To niestety wymaga zmiany systemu edukacji. Na poparcie mojej tezy zapraszam do obejrzenia wykładu z TED poprowadzonego przez Sir Ken’a Robinson’a.
Przy 9-miesięcznym dziecku nie wystarcza, aby zabawka była kolorowa i grała. Migocząca hula-kula z V-techa naprawdę pozwala poznawać świat.

Migoczące światła i dźwięki nie są nachalne i nie uaktywniają się bez sensu. Poza tym przedstawiają proste i edukacyjne komunikaty, które przydać się mogą w rozwoju dziecka.
Ciekawy jest też mechanizm, który wprawia kulę w ruch – raz kieruje się ona w jedną stronę, by potem znów uciec w drugą. Dzięki temu Tymek zaczyna powoli raczkować, bo kula “ucieka”.
Na razie to zabawka numer jeden w hierarchii – niemniej jednak czas pokaże, czy widełki producenta sytuujące ją w granicach 6-24 miesiące zostaną w pełni wykorzystane
.
Nie tak dawno pisaliśmy o książce “Geek dad:Awesomely Geeky Projects and Activities for Dads and Kids to Share”. Ken Denmead zaserwuje nam nowe – nietuzinkowe pomysły na zabawę dla dzieci i ich rodziców.

Już 3 maja na amerykańskim rynku pojawi się “The Geek Dad’s Guide to Weekend Fun: Cool Hacks, Cutting-Edge Games, and More Awesome Projects for the Whole Family”. Jednak już teraz możemy zamówić ją w przedsprzedaży. Szczerze polecam ten sposób, gdyż pierwsza część porad dla geek ojców w formie tradycyjnej rozeszła się z prędkością światła. Ewentualnie zawsze dostaniemy wersję elektroniczną.
Więcej informacji o książce znajdziecie tutaj.